09
Cz, Gru

Miejski Rzecznik Konsumenta odmawia pomocy członkom spółdzielni mieszkaniowych

Trafiły do nas skargi białostoczan na Miejskiego Rzecznika Konsumenta podlegającego Tadeuszowi Truskolaskiemu.

Mieszkańcy zgłaszają, że rzecznik nie chce udzielać im pomocy prawnej w sporach z prezesami spółdzielni. Zapytaliśmy rzecznika o oficjalne stanowisko w tej sprawie i rzeczywiście zgłoszenia białostoczan potwierdzają się.

 

 

Podwładny Tadeusza Truskolaskiego poinformował, że w jego ocenie pomoc prawna nie przysługuje członkom spółdzielni bowiem... tu uwaga: spółdzielnie mieszkaniowe rzekomo nie są przedsiębiorcami, czyli w rozumieniu lokalnych grup interesów, klientów spółdzielni nie obejmuje prawo do porad prawnych ze strony organu jakim jest Miejski Rzecznik Konsumenta.

To już kolejny bulwersujący przypadek bojkotu porządku prawnego i dyskryminowania mieszkańców spółdzielni. Stanowisko rzecznika zdumiewa tym bardziej, że już kilka lat temu Sąd Najwyższy ustalił, że spółdzielnie są przedsiębiorcami a członkowie spółdzielni w wymiarze gospodarczym klientami na usługi świadczone przez prezesów.

Sąd Najwyższy w uchwale siedmiu sędziów III CZP 69/16 przyjął, że spółdzielca to konsument, a spółdzielnia mieszkaniowa to przedsiębiorca. Dodatkowym skutkiem orzeczenia było potwierdzenie, że termin przedawnienia w sporach wytaczanych przez spółdzielnie przeciwko własnym członkom wynosi trzy lata.

Dlaczego więc w Białymstoku tak liczna grupa ludności jest wyjęta spod prawa? Przyczyn należy szukać w strukturze społeczno-gospodarczej i zdominowaniu całokształtu funkcjonowania miasta przez potężne grupy interesów kontrolujące praktycznie wszystkie sfery życia miasta.

Należy pamiętać, że ponad połowa mieszkańców Białegostoku to właśnie przymusowi klienci spółdzielni, w których niepodzielną władzę utrzymują grupy wywodzące się z PRL, dyktujące warunki życia dla ludności i obracające setkami milionów złotych, więc praktycznie każda władza samorządowa liczy się z prezesami i chce z nimi "dobrze żyć".

W przypadku Tadeusza Truskolaskiego ta współpraca wydaje się szczególnie zażyła, ponieważ prezesi SM deklarują nawet oficjalne poparcie. Zobacz listę nazwisk https://poranny.pl/tadeusz-truskolaski-ma-komitet-poparcia-pelna-lista/ar/5344036

Prezesom postkomunistycznych spółdzielni zależy na "dobrej współpracy" z rządzącą w danej chwili grupą polityczną, gdyż mają wówczas wolną rękę w polityce czynszowej (jak powszechnie wiadomo czynsz w spółdzielniach jest znaczenie wyższy niż we wspólnotach) i eksmisyjnej (duży rynek obrotu lokalami zobacz przykładową liczbę eksmisji).

Samorządowi włodarze przyzwalając na ekscesy spółdzielczych baronów w efekcie przyczyniają się do generowania dodatkowych kosztów dla budżetu miasta wymuszających zwiększone zapotrzebowanie na lokale socjalne i nakłady na pomoc społeczną. Jednak nikogo to interesuje bo w pojęciu grup zarówno funkcje samorządowe jak i stanowiska w zarządach spółdzielni stanowią narzędzia do zarabiania na eksploatacji ludności.

Dlatego trudno oczekiwać, że podlegający prezydentowi rzecznik zastosuje się przepisów i będzie udzielał pomocy mieszkańcom spółdzielni. W praktyce byłoby to złamaniem nieformalnego porozumienia prezydent-prezesi, a dla rzecznika oznaczałoby pożegnanie ze stanowiskiem.

Niektórzy mówią, że Bidastok jest miastem prywatnym w tym przypadku tak właśnie jest.

Więcej informacji o rzeczniku konsumenta jego zadania i obowiązki >>

Reklama: Restauracja w hotelu w odcieniach zieleni

 

Pin It

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Używamy cookies 🍪
Klikając przycisk "OK" wyrażasz zgodę na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystasz tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie danych osobowych pozostawionych w czasie korzystania z serwisu SlonecznyStok.pl.