28
Śr, Paź

Celebracja kłamstwa
Ks. Edward Orłowski - proboszcz parafii Jedwabne,12.12.2002

W odpowiedzi na artykuł Pana Karola Sauerlanda "Der Welt Lohn. Furchtlos und arbeitsolos: Polen ehrt die 'Helden' von Jedwabne" (*) [Frankfurter Allgemeine Zeitung, 04.04.2002, str. 44] - wyjaśniam:

Jeżeli już, chce się budować mosty, w tym wypadku, między narodem polskim a żydowskim, to trzeba je budować na solidnych fundamentach, przede wszystkim na prawdzie, a nie na kłamstwie.

radymno

Byłem dzisiaj na pogrzebie poważanego członka-seniora naszego rodu. Ród to grupa rodzin o różnych nazwiskach spokrewnionych ze sobą. Podczas nocnego czuwania stałem jak nie przymierzając Wyspiański na weselu Rydla obserwując wszystko i medytując nad fenomenem śmierci. Po pierwsze co bardziej przeraża śmierć pojedynczego człowieka czy śmierć masowa? Otóż paradoksalnie śmierć wielu ludzi w krótkim czasie subiektywnie pomniejsza tragiczny wymiar każdego z wchodzących w skład takiej katastrofy jednostkowych zgonów. Na refleksje nad życiem konkretnego, znanego nam człowieka musimy wygospodarować pewien okres czasu. Jesteśmy mu to winni.

 

Wczoraj również odbywała się inscenizacja w Radymnie zagłady polskiej wołyńskiej wsi podczas rzezi ukraińskich w 1943 roku. Niektórzy komentatorzy porównywali zagładę Polaków z lata 1943 ze zbrodniami ukraińskimi na Polakach podczas wojny o Lwów 1918-1919 roku. Ja cofnąłbym się do okresu przedrozbiorowego i jeszcze dalej na wschód na teren Humania.

 

W czerwcu 1768 roku w tym mieście Kozacy zamordowali 17 tysięcy Polaków i 3 tysiące Żydów. Ludzie ukrywali się w świątyniach gdzie zastała ich śmierć.

 

Od lipca do września 1943 na Wołyniu zamordowanych przez Ukraińców zostało około 60 tysięcy ludzi. Wielu również zginęło w kościołach podczas niedzielnych nabożeństw. Zło przesuwa się więc na zachód, jest długotrwałe i pochłania coraz więcej ofiar. Obie rzezie stanowiły preludium do długotrwałej okupacji Polski przez Rosję carską i ZSRR. Rosjanie wchodzili więc na te tereny ogarnięte "chaosem" jako "zaprowadzający porządek". Dla sprawców obu rzezi wejście oddziałów rosyjskich zakończyło się równie tragicznie. Wydawało im się, że eksterminując Polaków na tych terenach są w stanie zbudować organizm państwowy i ugruntować swoją - morderców- władzę.

 

W okresie Dwudziestolecia przez wiele lat autorską politykę wobec Ukraińców prowadził wojewoda wołyński Henryk Józewski. Chwalił on sobie współpracę z Ukraińcami wyznania prawosławnego, dominującymi na tym obszarze, uważał, że taka działalność czy porozumienie z unitami i nacjonalistami z południowych województw nie byłaby możliwa. Lato 1943 zadało cios strategii Józewskiego. Jego ideę propagował po wojnie Jerzy Giedroyc, którego skrytykował za to w dniu wczorajszym ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Jako przerywnik w tym miejscu należy zaznaczyć, że nasz Gospodarz Stanisław Bartnik był podczas studiów stypendystą Funduszu Pomocy Niezależnej Literaturze i Nauce Polskiej, w kapitule której zasiadał Giedroyc.

 

Stawianie przez księdza Zaleskiego J. Giedroyca w jednym szeregu z Michnikiem i Geremkiem to nieporozumienie. Emigrant z Maison-Lafitte wielokrotnie podkreślał, że w życiu swym sympatiami obdarzał sprawy i ludzi przegranych. Giedroyc traktował w istocie możliwość porozumienia z Ukraińcami jako odległą. Michnik, Geremek i macherzy od pomarańczowej rewolucji chcieli z Ukraińcami i Litwinami bratać się natychmiast. Ściślej mówiąc ich celem było wykreowanie ateistycznej elity ukraińskiej jako partnera do prowadzenia własnej polityki ponad ogółem i opinią publiczną obu społeczeństw.

 

Tymczasem tożsamość narodu ukraińskiego wyznacza historia zmagań przeciwko polskiemu żywiołowi. Etapy konfrontacji z Polakami to dla Ukraińców markery ich politycznej świadomości. Fakt, że kozaczyznę powołano w wielkiej kancelarii koronnej do walki przeciw Rosji i Turcji jest dla dzisiejszych Ukraińców niezrozumiały.

 

Wspólnota losów polsko-ukraińskich polega na bliskości śmierci. Oba narody borykają się dziś z ujemnym przyrostem naturalnym, emigracją, alkoholizmem i przestępczością. Oba państwa mogą wkrótce przestać istnieć. Przetrwają jednak ludzie pracowici, bogobojni i prawi. Człowiek prawy umiera pogodzony z losem, gdy wie, że pozostawia po sobie godnych następców. Dlatego właśnie zło nakazywało likwidować na Wołyniu całe wielopokoleniowe rodziny. Aby umierającym nie pozostawała nawet nadzieja ani pamięć po nich.

rdo Nasz Dziennik

W czasie II wojny światowej Sowiecka Rosja dokonała wysiedlenia krymskich Tatarów, buddyjskich Kałmuków i czterech narodów kaukaskich: Czeczeńców, Inguszów, Bałkarzy i Karaczaji na pustkowia Azji Centralnej i na Syberię za rzekome sprzyjanie i wspomaganie niemieckich najeźdźców.

mjr Zygmunt Szendzielarz

W dniu dzisiejszym Instytut Pamięci Narodowej poinformował o zidentyfikowaniu tożsamości szczątków zamordowanego przez żydokomunę legendarnego majorał "Łupaszki"


Zygmunt Szendzielarz (1910–1951), „Łupaszka”,
major, oficer WP, dowódca V Wileńskiej Brygady Armii Krajowej oraz oddziałów partyzanckich eksterytorialnego Okręgu Wileńskiego AK, następnie Ośrodka MobilizacyjnegoOkręgu Wileńskiego AK, kawaler Krzyża Virtuti Militari V klasy.


Po ukończeniu szkoły podchorążych kawalerii w Grudziądzu przydzielony został do 4 pułku ułanów zaniemeńskich w Wilnie. Walczył w stopniu porucznika w 4 pułku Wileńskiej Brygady Kawalerii w wojnie 1939 roku. Za zasługi z tego czasu odznaczony Krzyżem Virtuti Militari V klasy. Po nieudanych próbach przedostania się na Zachód pod fałszywym nazwiskiem powrócił do rodzinnego Wilna. Od 1940 r. współtworzył konspiracyjne struktury pułkowe, tj. grupę kpt. Giedrojcia. Po rozbiciu w sierpniu 1943 r. przez sowiecką brygadę Fiodora Markowa oddziału partyzanckiego AK ppor. Antoniego Burzyńskiego „Kmicica”, Szendzielarz odtworzył tę jednostkę, występującą odtąd pod nazwą V Brygady Wileńskiej AK lub Brygady Śmierci. Za zgodą komendy okręgu V Wileńska Brygada AK nie wzięła udziału w operacji wileńskiej 1944 r. Podzielona na małe grupy przedostała się na zachód celem ponownego połączenia w Puszczy Augustowskiej. W sierpniu 1944 r. żołnierze, którym udało się przedostać (20-40 osób) zebrali się ponownie pod dowództwem Szendzielarza i podporządkowali białostockiej Komendzie Okręgu AK. Odtworzona w kwietniu 1945 r. na Białostocczyźnie V Brygada – w sierpniu 1945 r. liczyła 250 żołnierzy. Przeprowadziła kilkadziesiąt udanych akcji przeciw NKWD, UBP, MO i KBW. Zgodnie z rozkazami dowództwa Delegatury Sił Zbrojnych we wrześniu 1945 brygada została zdemobilizowana. Zygmunt Szendzielarz odtworzył ją ponownie w kwietniu 1946 r. na obszarze północnej Polski (działając teraz w ramach eksterytorialnego Okręgu Wileńskiego AK). Jesienią 1946 r. wraz z grupą ppor. Henryka Wieliczki „Lufy” powrócił na teren woj. białostockiego, dołączając do VI Wileńskiej Brygady AK dowodzonej przez por. Lucjana Minkiewicza „Wiktora”, a następnie ppor. Władysława Łukasiuka „Młota”. Od wiosny 1947 r. ukrywał się. Aresztowany 30 czerwca 1948 r. w Osielcu na Podhalu przez funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Po długotrwałym śledztwie 30 listopada 1950 r. skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie na karę śmierci. Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Zamordowany 8 lutego 1951 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.


Łupaszka związany jest z Bialostocczyzną. Jego bazą wypadową było gospodarstwo rodziny Kiersnowskich z Kiersnowa koło Brańska.


Oprócz Łupaszki na tzw. Łączce na warszawskich Powązkach pogrzebano m.in. oficera Armii Krajowej mjr.  Hieronima Dekutowskiego, legendarnego "Zaporę".


Komuniści grzebiąc w bezimiennych jamach polskich bohaterów narodowych chcieli także zabić pamięć o nich. Nie przewidzieli, że rozwój nauki, genetyki i identyfikacji DNA zniweczy ich nikczemne zamiary.

 

stodoa

Reżyser Bohdan Poręba twórca arcydzieła kinematografii "Hubala" rozpoczyna prace nad filmem o wydarzeniach w Jedwabnem z lipca 1941 roku. Rozpoczęła się też publiczna zbiórka pieniędzy na sfinansowanie odkłamującego naszą historię jakże potrzebnego filmu.

Scenariusz do filmu pisze Jan Marszałek, konsultantami historycznymi filmu będą profesor Iwo Pogonowski, prof. Krzysztof Jasiewicz. Bohdan Poręba zaprosił do współpracy przy konsultacji także doktora Marka Czarniawskiego, historyka i redaktora portalu sloneczystok.pl

Więcej artykułów…