Jak administracyjnie zadawać ciosy finansowe polskiemu biznesowi? Jaki sztucznie zwiększać koszty firmom, obniżać ich konkurencyjność i zniechęcać je do prowadzenia działalności?

Ważnym instrumentem jest KOBIZE, który zmusza prowadzących działalność gospodarczą do "ewidencjonowania emisji" ze spalania paliwa w samochodach - ale tylko ich.

Natomiast prywatne auta pozostają całkowicie bez opłat i papierologii. Około 20 milionów pojazdów w Polsce funkcjonuje poza KOBiZE, mimo że codziennie emituje spaliny. Obowiązek  KOBIZ-owy uderza za to z całą mocą we wszystkich przedsiębiorców – od małych JDG po wielkie koncerny, generując roczne koszty obsługi od 250 zł dla samozatrudnionych do ponad 4000 zł dla dużych firm.

W naszej ocenie architektom przepisów o KOBiZE nie chodziło o rzeczywiste ewidencjonowanie emisji, a o uderzenie w działalność gospodarczą – czynienie jej kosztochłonną oraz systemowe zniechęcanie obywateli do przedsiębiorczości. W obiektywnym ujęciu gromadzone w ramach KOBIZE dane są całkowicie bezużyteczne, bo raportowaniu podlega zaledwie ok. 18–21% ogółu pojazdów na polskich drogach, podczas gdy niemal 80% (relacja ok. 1 do 4) pozostaje całkowicie poza systemem.

Fikcja ekologiczna czy biurokratyczny bat na biznes?

Wielu przedsiębiorców wciąż nie zdaje sobie z tego sprawy: wystarczy jedno auto w leasingu, firmowy van, a nawet prywatny samochód pracownika rozliczany w kosztach firmy, by wpaść w tryby rygorystycznej sprawozdawczości środowiskowej. Krajowy Ośrodek Bilansowania i Zarządzania Emisjami (KOBiZE), działający w strukturach Instytutu Ochrony Środowiska – Państwowego Instytutu Badawczego (IOŚ-PIB), gromadzi dane o zanieczyszczeniach wprowadzanych do powietrza.

Kluczowy problem leży jednak w kompletnej dysproporcji całego systemu. W Polsce po drogach porusza się około 24–25 milionów realnie użytkowanych pojazdów silnikowych. Z tego:

- Około 19,3 – 20,0 mln aut (blisko 80%) to pojazdy osób prywatnych,

- Około 4,4 – 5,2 mln aut (ok. 20%) to tabor użytkowany w działalności gospodarczej.

Oznacza to, że na każde 1 auto objęte obowiązkiem drobiazgowej ewidencji przypada aż 4 auta całkowicie zwolnione z jakiejkolwiek sprawozdawczości. Tworzenie skomplikowanych bilansów, przeliczanie litrów na tony i archiwizowanie faktur zaledwie dla co piątego samochodu na drodze nie daje rzetelnego obrazu bilansu emisji transportowych w kraju. Z perspektywy operacyjnej państwa zebrane w ten sposób dane są niekompletne i bezużyteczne, a dla mikroprzedsiębiorcy stanowią wyłącznie sztuczny narzut biurokratyczny.

Osoby prywatne śpią spokojnie – litera prawa chroni konsumentów

Podczas gdy przedsiębiorcy zmagają się z formularzami, kierowcy aut prywatnych mogą spać spokojnie. Wynika to wprost z przepisów prawa:

- Art. 7 ust. 1a ustawy o systemie zarządzania emisjami: precyzuje, że osoba fizyczna niebędąca przedsiębiorcą raportuje do KOBiZE jedynie w przypadku eksploatacji instalacji wymagających pozwoleń lub określonych stacjonarnych źródeł spalania paliw. Samochód w świetle prawa nie jest instalacją.

- Art. 3 pkt 20 lit. c oraz art. 284 ust. 2 POŚ: wskazują, że osoby prywatne podlegają opłatom wyłącznie wtedy, gdy korzystanie ze środowiska wymaga specjalnego zezwolenia.

- Art. 4 ust. 2 i 3 POŚ: gwarantuje każdemu obywatelowi prawo do tzw. powszechnego korzystania ze środowiska w celu zaspokajania potrzeb osobistych i gospodarstwa domowego – bez opłat i bez formalności.

Miliony aut firmowych w rejestrach. Kto musi składać raporty?

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja po stronie rynku gospodarczego. Według danych z rejestru REGON w Polsce zarejestrowanych jest blisko 5,5 mln podmiotów gospodarki narodowej, z czego aktywnie operuje około 3 mln firm – w tym blisko 2,8–3,0 mln jednoosobowych działalności gospodarczych, przeszło 600 tys. spółek z o.o. oraz blisko 300 tys. spółek cywilnych.

To właśnie te podmioty użytkują firmowe samochody osobowe i ciężarowe. Za każdy litr paliwa spalony na cele firmowe trzeba się rozliczyć. Obowiązek ciąży na tym, kto faktycznie eksploatuje pojazd i ponosi koszty paliwa – w leasingu i najmie jest to leasingobiorca, a nie bank czy wypożyczalnia.

Podwójna sprawozdawczość: luty i marzec w kalendarzu przedsiębiorcy

Firmy muszą pamiętać o dwóch odrębnych, choć powiązanych ze sobą obowiązkach rocznych:

1. Raport do Krajowej Bazy KOBiZE (do końca lutego): Rejestrowany wyłącznie elektronicznie. Podmioty o prostej strukturze (np. wyłącznie z autami) mogą skorzystać z formularza uproszczonego, wprowadzając dane o zużyciu paliwa jako źródle niestacjonarnym.

2. Wykaz o korzystaniu ze środowiska do Urzędu Marszałkowskiego (do 31 marca): Zestawienie, na podstawie którego nalicza się opłatę środowiskową. Zgodnie z art. 289 POŚ, jeśli roczna kwota opłaty nie przekracza 800 zł, przedsiębiorca jest zwolniony z jej przelewania na konto urzędu, a poniżej 100 zł nie musi nawet wysyłać wykazu do marszałka. Zwolnienie to nie zwalnia jednak z raportu do KOBiZE – tam nie ma żadnego progu minimalnego.

Litry zamieniane na megagramy, czyli co trzeba zbierać

Aby poprawnie wypełnić raport, przedsiębiorca musi zgromadzić szczegółowe dane z całego minionego roku:

- faktury za paliwo i specyfikacje z kart flotowych,

- parametry techniczne pojazdów (pojemność skokowa, rodzaj paliwa, kategoria pojazdu),

- normę emisji spalin Euro (od Euro 1 do Euro 6/VI) przypisaną do danego pojazdu.

Co istotne, system KOBiZE wymaga raportowania zużycia paliwa w megagramach (Mg), czyli w tonach. Właściciel firmy lub księgowa musi przeliczyć litry benzyny, oleju napędowego czy gazu LPG według urzędowych współczynników gęstości. Pełną dokumentację źródłową należy przechowywać przez 5 lat.
Koszty: formalność, która kosztuje czas i pieniądze

Dla większości mikroprzedsiębiorców sam podatek środowiskowy wynosi zero złotych (ze względu na próg 800 zł). Prawdziwym obciążeniem pozostaje jednak koszt obsługi biurokratycznej i zlecenia usługi specjalistom:

- Jednoosobowa działalność gospodarcza (JDG) / mikrofirma (1–2 auta): koszt profesjonalnej obsługi sprawozdawczej to wydatek rzędu nie mniej niż 250–500 zł netto rocznie (do czego dochodzi jednorazowy koszt rejestracji konta w systemie na poziomie 150–300 zł).

- Średnie firmy (kilka do kilkunastu aut, kocioł grzewczy): outsourcing środowiskowy to koszt rzędu 500–1 500 zł netto rocznie.

- Duże przedsiębiorstwa (rozbudowane floty, transport ciężki, instalacje technologiczne): roczny wydatek na raportowanie i audyt emisji sięga od 1 500 zł do ponad 4 000 zł netto.

Ryzyko kontroli WIOŚ

Ignorowanie przepisów może okazać się kosztowne. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska (WIOŚ) podczas kontroli ma prawo nakazać sporządzenie zaległych raportów do 5 lat wstecz. Za uchylanie się od obowiązków sprawozdawczych lub utrudnianie kontroli przewidziano grzywny oraz mandaty karne (zwykle od 500 do 5 000 zł), a w skrajnych przypadkach niewykonania zaleceń pokontrolnych – wyższe sankcje administracyjne.

Dla setek tysięcy polskich firm zbliżający się koniec lutego każdego roku oznacza konieczność zmierzenia się z urzędowym rachunkiem za każdą wyemitowaną tonę spalin – w procedurze, która uderza w finanse małych przedsiębiorstw, nie dając państwu pełnej wiedzy o zanieczyszczeniach transportowych.

Ciekawostka: Czy posłowie i ich biura poselskie muszą rozliczać się w KOBiZE?

Z perspektywy litery prawa odpowiedź brzmi: tak, biura poselskie i senatorskie w określonych sytuacjach podlegają tym samym obowiązkom co przedsiębiorcy.

Zgodnie z art. 3 pkt 20 lit. b ustawy – Prawo ochrony środowiska, podmiotem korzystającym ze środowiska jest nie tylko przedsiębiorca, ale również jednostka organizacyjna niebędąca przedsiębiorcą. Biuro poselskie posiada własny numer NIP i REGON, zatrudnia pracowników i dysponuje ryczałtem na prowadzenie działalności parlamentarnej w terenie. Jeżeli biuro rozlicza wydatki na paliwo do samochodu wykorzystywanego przy wykonywaniu mandatu, użytkuje auto służbowe, eksploatuje klimatyzację biurową wymagającą uzupełnienia czynnika chłodniczego bądź ogrzewa lokal własnym piecem, z mocy art. 7 ustawy emisyjnej staje się podmiotem wprowadzającym gazy cieplarniane do atmosfery.

W praktyce oznacza to, że parlamentarzyści – stanowiący prawo nakładające te rygory na setki tysięcy mikroprzedsiębiorców – sami formalnie powinni prowadzić ewidencję zużytego paliwa, przeliczać litry na megagramy (Mg) i co roku do końca lutego składać elektroniczny raport do Krajowej Bazy KOBiZE (oraz wykaz do marszałka województwa). W rzeczywistości ze względu na brak powszechnej świadomości tego przepisu lub rozliczanie podróży w formie bezpośrednich ryczałtów poselskich przez Kancelarię Sejmu, kwestia ta bywa w biurach poselskich nagminnie pomijana, stając się podręcznikowym przykładem luki pomiędzy tworzonym w parlamencie prawem a jego codzienną realizacją przez samych twórców.