28
Śr, Paź

wersja

Tadeusz Truskolaski zaprosił do debaty o wizji rozwoju Białystok 2020 Jarosława Mojsiejuka (Cyfrowy Polsat), Tomasza Bagińskiego (reżyser, twórca m.in. nominowanej do Oscara "Katedry"), Szymona Hołownię (publicysta, dziennikarz), Piotra Ciurę (współtwórca łazika marsjańskiego) oraz Grzegorza Należytego (Siemens), a do jej prowadzenia Bogdana Sawickiego (dziennikarz TVP). Najlepiej urządzony był gospodarz spotkania. Pozostali albo już wyjechali, albo jak Ciura zrobią to lada moment. Tymczasem Truskolaski w najnowszym sondażu uzyskał 57 % poparcia. Czyli obrana przezeń droga podoba się emerytom.

 

Wszyscy dyskutanci zgodzili się, że Białystok powinien być "jakiś". Rzeszów to centrum lotnictwa.  Jeden z dyskutantów zaproponował postawić na wielokulturowość i zbudować Muzeum Żydów Białostockich. To doskonały pomysł, tylko po co mydlić oczy tym wielo-kulturalizmem? Rozwijajmy monokulturę żydowską, zaprośmy inwestorów i turystów z Izraela. Dajmy im ulgi podatkowe i bonusy rozwojowe. Np 100 tysięcy dolarów każdemu osiedlającemu się tu. Może z czasem odbudują przedwojenny charakter sztetla.

D. Wasilewski

Czyj Ruch?

Ludzie z dawnego Stronnictwa Narodowego i Młodzieży Wszechpolskiej sterują białostocką strukturą Ruchu Narodowego. Twarzą Ruchu na Podlasiu został szerzej nieznany Adam Andruszkiewicz, jednak lokal kontaktowy RN mieści się pod tym samym adresem co firma doradczo-szkoleniowa Dariusza Wasilewskiego byłego dyrektora Podlaskiej Regionalnej Kasy Chorych. Giertychowcy są blisko związani w Białymstoku z Platformą Obywatelską i byłym prezydentem miasta Ryszardem Turem.

rdo jacekzalek.pl

Myślę, że kandydatura Jacka Żalka na prezydenta Białegostoku byłaby do przyjęcia dla środowisk prawicowych.  Dlaczego tak sądzę i co mnie upoważnia do wypowiadania się?

 

W roku 1994 do siedziby naszej partii KPN na Branickiego przychodził skromny, szerzej nieznany człowiek, który został potem prezydentem miasta. Nazywał się Ryszard Tur. W roku 2000 pan Tur w rozmowie ze mną poprosił o poparcie jego kandydatury przez Stowarzyszenie Ruch Obrony Bezrobotnych. Po prostu mam jakąś intuicję polityczną, coś w rodzaju "szczęścia" napotykania przypadkiem ludzi, którzy zostają prezydentami Białegostoku. W roku 2001 podczas podróży ekspresem z Warszawy jechałem w jednym przedziale z Tadeuszem Truskolaskim. Nie wywarłem na nim wrażenia, nie uznał mnie za inteligentnego rozmówcę, przez całą drogę rozmawiałz jakimiś leśnymi dziadkami, ja pomimo miejscówki wolałem stać na korytarzu. Ale tę miejscówkę obok Truskolaskiego sprzedał mi na peronie inny leśny dziadek. Może to nie był przypadek?

 

Kiedy wystawialiśmy Kononowicza zadawałem moim rozmówcom pytanie. Czy zagłosowałbyś na Kononowicza czy na Kozłowskiego lub Sawickiego. Ci dwaj ostatni to ludzie z wyrokami. Rozmówcy mimo wszystko wybierali ich. Nawet pisząc ten tekst staram się aby nie użyć słowa "przestępca". Człowiek skazany prawomocnym wyrokiem sądowym to lepiej brzmi. Lepiej niż Kononowicz.

bajram

Najpierw ubój rytualny, później akty terroru. Chrońmy dzieci przed takimi widokami, chrońmy nasze spoleczeństwo

Czy trzyletnie dziecko może oglądać takie drastyczne sceny jak ubój byka? Scena ze święta Kurban Bajram w Bohonnikach. Jakie zmiany w psychice dzieci dokonują się oglądając tak drastyczne widoki? Jako pedagog stwierdzam, że to niedopuszczalne. Problemy osobowościowe, zaburzenia snu, nadpobudliwość i autoagresja.  W skrajnych przypadkach próby samobójcze.

Powinniśmy się jednoczyć przeciwko nawoływaniu do nienawiści i próbom destabilizacji Podlasia poprzez agresywne wmawianie rasizmu, antysemityzmu, ksenofobii, atakowanie osób wierzących oraz tradycji narodowej.

Ostatnie akcje propagandowe i używanie brutalnego, zniesławiającego języka, publikowanie komentarzy z niezwykle agresywnymi i prowokującymi wypowiedziami, mają na celu inspirowanie niepokojów, destabilizację i w konsekwencji próbę wzniecenia antagonizmów etnicznych. Wydaje się, że autorom propagandowej kampanii manipulacji może zależeć na doprowadzeniu do trwałych podziałów na Podlasiu.

Nienawiść środowiska postkomunistycznego do tradycji niepodległej Rzeczypospolitej oraz bezwzględna walka z polską państwowością (atakowanie odwoływania się do tradycji II RP) ma swoją genezę w zachowaniach przedwojennego ruchu komunistycznego. Jak pamiętamy komuniści, w wielu przypadkach pochodzenia żydowskiego, mimo posiadania obywatelstwa w II RP zdradzali II Rzeczpospolitą przechodząc na służbę Stalina i NKWD, a po II wojnie, mimo działania prawowitego rządu londyńskiego, aktywnie uczestniczyli w budowie państwa komunistycznego tworząc okrutny aparat represji mordujący żołnierzy podziemia niepodległościowego i wszystkich sprzeciwiających się stalinowskiej okupacji.

Kontekst historyczny jest w tym przypadku niezwykle istotny w odniesieniu do bieżących wydarzeń. Obecne postkomunistyczne środowisko wywodzące się z ukształtowanej w PRL nomenklatury z wściekłością atakuje odradzającą się legendę pokolenia II RP. Z furią wrzeszczy o faszyzmie i antysemityzmie, kąsa za wszelkie przejawy patriotyzmu, narodowego odrodzenia i troski o dobro państwa.

Grupka ta, będąca spadkobiercami dorobku agentury NKWD i komunistycznych oprawców z PRL, dziś za wszelką cenę dąży do destabilizacji i dezintegracji państwa. Prowadzi coraz brutalniejszą wojnę z Kościołem upatrując w nim zagrożenie swoich interesów i przeszkodę w szerzeniu antypolskich i antyspołecznych ideologii.

Nie możemy być obojętni wobec nasilającej się agresji i kampanii manipulacji zniesławiającej Białystok i Podlasie.




Stanisław Bartnik

stop

Minister Boni od "cyfryzacji" jest człowiekiem Donalda do zleceń. Co prawda wynajęto Bartłomieja Sienkiewicza do pójścia po nas do Białegostoku, ale marszrutę nadzoruje kto inny. Dali im takie imponujące nazwiska "Sienkiewicz", "Sikorski", które powinny polactwu imponować.  Jak słusznie zauważył redaktor Michalkiewicz wyjaśniło się cóż tota cała "cyfryzacja". Cyfryzacja polega na wmówieniu przy pomocy cyfrowych mediów całemu światu, że nisko ucyfryzowany Białystok to siedlisko rasizmu, ksenofobii i innych fobii. A w Białymstoku najgorszym pod tym względem osiedlem, gdzie płoną meczety i synagogi jest Stok Słoneczny. Jak się wyraził Wojciech Koronkiewicz z "Wyborczej" strach przechodzić przez to osiedle.

 

Do chóru wujów dołączył Ireneusz Krzemiński, który otrzymał grant na "badania" wyjaśniające, że za postawami antysemickimi stoją katolicy. Choć sam deklaruje, ze jest wierzący niesłychanie łatwo przyszło mu zidentyfikowanie złoczyńców w sutannach i sformułowanie zarzutów. Krzemińskiemu wyszło, że tradycyjny antysemityzm powinien skończyć się około 1995 roku wraz z wymarciem pamiętających Dmowskiego i Doboszyńskiego 70-latków. Tymczasem najnowsze badania ukazują wzbierającą falę antysemityzmu wśród dzisiejszych 60-latków, utrzymuje się też antysemityzm nowoczesny wśród ludzi z podstawowym i wyższym wykształceniem.

 

Nijak Krzemiński pojąć nie może, że oszukani przez Amber Gold, okradani przez lichwiarzy w tempie 2250 procent rocznie "pożyczkobiorcy" identyfikować się mogą z tak wstydliwą ideologią jak antysemityzm. Ludzie zgłaszający akces do OFE, których 15 lat temu mamiono wizją emerytury pod palmami, dziś otrzymują pierwsze świadczenia w wysokości 93 złotych miesięcznie. Świadczenia w dodatku nie dożywotnie tylko tymczasowe maximum 10-letnie. Przecież ci zadowoleni powinni być z życia i nie powinni słuchać podszeptów wichrzyciela z Torunia. Mają przecież do wyboru filozofa z Biłgoraja.

Na Podlasiu od pewnego czasu dochodzi do dziwnych, nieznanych dotąd incydentów ukierunkowanych na wywołanie niepokojów na tle narodowościowym. W ostatnich dniach doszło do kolejnego zdarzenia: zniszczono dwujęzyczne tablice z nazwami miejscowości.


O co może chodzić? Komu zależy na destabilizacji i prowokowaniu do konfliktu?


Zarówno w samym Białymstoku ani w regionie absolutnie nie ma nastrojów ani atmosfery, która miałaby świadczyć o antagonizmach religijnych czy narodowościowych. To co aktualnie serwowane jest przez „Kurier Poranny” stanowi w mojej ocenie wyłącznie wyimaginowany, agresywny, propagandowy przekaz niemający nic wspólnego z realnymi nastrojami.


Kto może zyskać na prowokacjach i wciągnięciu w zaaranżowany konflikt mieszkańców Podlasia oraz Litwinów?

Tak jak pisaliśmy wcześniej, pewne doraźne pożytki może mieć lokalna oraz krajowa władza dzięki skutecznemu odwracaniu uwagi od rzeczywistych problemów. Przypomnijmy: Białystok jest mocno zadłużony, podejmuje się niepopularną decyzję o sprzedaży MPEC, o budowie spalarni na terenie miasta za setki milionów złotych. Działania te bezpośrednio zagrażają pozycji nie tylko Tadeusza Truskolaskiego, ale również pozycji Platformy Obywatelskiej. Zatem wywoływanie medialnych seansów nienawiści wobec wyimaginowanych faszystów, antysemitów i rasistów może stanowić formę krótkoterminowego wsparcia dla lokalnych włodarzy. Mieszkańcom podaje się emocjonujący temat zastępczy zagłuszający choć przez chwilę dramat bezrobocia, emigracji zarobkowej i rosnących kosztów utrzymania.

Widząc jednak pewien ciąg zdarzeń można stawiać tezę, że chodzi o coś więcej niż tylko lokalne zagłuszanie. Wydaje się, że w temacie są znacznie więksi gracze niż lokali politykierzy próbujący kreować się na hasłach walki z rasizmem. Destabilizacją sytuacji na Podlasiu mogą być zainteresowane grupy posługujące się tajnymi służbami, upatrujące w prowokowaniu negatywnych emocji narzędzie dezintegracji mającej na celu osłabianie polskiej państwowości i tworzenie podziałów do skonkretyzowanych celów politycznych.

Z pewnością życzliwie na dokonywane akty prowokacji patrzy aparat putinowski, bowiem wywołanie konfliktu narodowościowego na Podlasiu może w perspektywie być korzystne dla Rosji, która potencjalnie weszłaby w rolę obrońcy praw Białorusinów, gdyby udało się szerzej eskalować negatywne nastroje i przerodzić je w separatyzmy.

Jednak w pierwszej kolejności korzyściz prowokowania mogą płynąć do innych nieformalnych grup interesów. Za prowokacjami mogą stać ludzie domagający się od Polski odszkodowań, zwrotu nieruchomości oraz zainteresowani silnym skonfliktowaniem Polaków i Litwinów.

Stara zasada "dziel i rządź" zastosowana na pograniczu, poprzez inspirowanie do nienawiści może pomóc w realizacji założonych celów politycznych i gospodarczych. Z pewnością łatwiej będzie szantażować, w szczególności Polaków, roszczeniami odszkodowawczymi, gdy ci będą silnie zantagonizowani z Litwinami czy Białorusinami. Zapewne w takich realiach na lepszy grunt trafią oskarżenia o rasizm i antysemityzm, a także plucie na Armię Krajową i otwarte oskarżenie o współpracę z "nazistami" (modny obecnie termin z języka propagandowej nowomowy).

Nie każdy o tym wie, ale podwaliny pod medialną kampanię nienawiści na Podlasiu i pograniczu zostały położone znacznie wcześniej. Propagandowym punktem wyjścia może być w tym przypadku antypolska powieść "Malowany ptak", głośna w latach dziewięćdziesiątych, m.in. z uwagi na wizję prymitywnych i okrutnych chłopów mordujących Żydów i współpracujących z "nazistami". Okres, kiedy samobójca Kosiński, autor "Malowanego ptaka", jeszcze żył, w sensie politycznym nie dawał perspektywy do antypolskiego zagospodarowania powieści i ewentualnego zaprzęgnięcia do kampanii o zwrot mienia.

Jeżeli za prowokacjami stoją tajne służby to należy oczekiwać, że antypolscy propagandyści niebawem mogą próbować robić użytek z książki Kosińskiego, podobnie jak niedawno czyniono to z "pracami" Grossa.

Dla władzy z kolei prowokacje w rodzaju: niszczenie dwujęzycznych tablic czy dewastacje cmentarzy, mogą stanowić pożywkę i pretekst do wprowadzania kolejnych instrumentów inwigilacji i ograniczeń wolności słowa. Niewątpliwie postulowana przez grupy interesów z zamiarem zablokowania krytyki, zmiana w kodeksie karnym wprowadzająca cenzurę debaty publicznej poprzez penalizację tzw. mowy nienawiści, może dzięki eskalowaniu prowokacji na Podlasiu, nabrać nowego życia w mediach kontrolowanych przez antypolskie grupy.

W obliczu tych propagandowych aktów manipulacji, Polacy, Litwini, Białorusini, Tatarzy z Podlasia, Ukraińcy, powinni zachować solidarność i nie dać się wciągnąć w aranżowane kampanie nienawiści. Poddawanie się wpływom gazetowych krzykaczy demagogicznie oskarżających o rasizm czy antysemityzm może tylko zaszkodzić harmonijnemu współistnieniu, bezpieczeństwu gospodarczemu i majątkowemu.

 

 

Autor: Stanisław Bartnik

 

 

Więcej artykułów…