Foto: zrzut ekranu

Wpis Omara Farisa: „ZABILIŚMY PSY"- tak krzyczeli izraelscy żołnierze do 12-letniego Khaleda, którego właśnie wyciągnęli z samochodu i zaczęli katować.

W tym samym samochodzie już leżeli martwi: jego mama Waad (35 lat), tata Ali (37 lat), 5-letni brat Mohammad i 7-letni brat Othman. Wszyscy zginęli od strzałów w głowę. Wracali z zakupów.  Sześcioosobowa rodzina ze wsi Tammun, podmiejska droga, noc Ramadanu. I izraelskie siły specjalne, które zasypały ich auto kulami bez powodu i ostrzeżenia.

„Słyszałem płacz mamy i modlitwę taty. Potem cisza" — powiedział Khaled dziennikarzom w szpitalu. Dwóch chłopców przeżyło — ośmioletni Mustafa i dwunastoletni Khaled — obaj z odłamkami pocisków na twarzach i w głowach.

Izraelskie wojsko nie pozwoliło ratownikom z Czerwonego Półksiężyca dotrzeć do rannych. Kazało im odjechać. Armia izraelska mówi, że „bada incydent". Ten sam komunikat słyszeliśmy już setki razy. Bada, sprawdza, analizuje. I nigdy nic z tego nie wynika. Bo to nie jest błąd — to systematyczne ludobójstwo dokonywane przez współczesnych nazistów z izraela.

„Zabiliśmy psy." To nie jest okrzyk szaleńca. To jest dehumanizacja zinstytucjonalizowana, wbudowana w mundur, w rozkaz, w bezkarność. Tak właśnie wygląda to, o czym świat woli nie mówić zbyt głośno, żeby nie naruszyć „relacji dyplomatycznych i interesów".  

Gdzie jest ONZ? Gdzie jest UE? Gdzie jest ta cała „wspólnota międzynarodowa", która tyle mówi o wartościach, praworządności, ochronie dzieci? Milczy. Bo to tylko palestyńskie dzieci. Bo to tylko Zachodni Brzeg. Bo to tylko kolejny „incydent" z udziałem wojska Izraela. Gdy bestialskich zbrodni dopuszczają się żydzi, którzy okrucieństwem już dawno zrównywali się z nazistami to nagle wszyscy milczą. Ważniejsze są dla nich interesy, a żydowskie lobby wśród światowych elit jest bardzo wpływowe.  A wszystko to nie żaden wypadek tylko NORMA.

Tylko w ostatnim czasie izraelskie wojsko i nielegalni osadnicy zamordowali kilkunastu Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu. Chwilę wcześniej uzbrojeni po uszy w karabiny M-16 nielegalni żydowscy osadnicy zaatakowali wioskę Khirbet Abu Falah z M-16 zabijając kolejnych Palestyńczyków na ich własnej ziemi.  

ONZ alarmuje, że w ciągu jednego roku było 1 732 aktów przemocy ze strony osadników — wzrost o 24% rok do roku — i że ponad 36 000 Palestyńczyków zostało siłą wysiedlonych z Zachodniego Brzegu. Human Rights Watch mówi wprost: rok 2026 jest na kursie, by pobić rekord przemocy osadniczej z poprzednich dwóch dekad. To nie jest eskalacja. To jest czystka etniczna w toku, prowadzona pod osłoną wojny z Iranem, gdy oczy świata patrzą gdzie indziej.

Palestyński minister spraw zagranicznych powiedział dyplomatom wprost: osadnicy atakują każdego dnia — mordują, biją, podpalają domy i pola — pod bezpośrednią ochroną izraelskiej armii. Rodzina Bani Odeh to nie przypadkowa tragedia. To efekt celowej polityki. Misternie zaplanowanej i nadzorowanej przez państwo. Nie pozwólcie zapomnieć o tych żydowskich zbrodniach. Udostępniajcie, opowiadajcie, protestujcie. Gdyby po wojnie nie utworzono pseudopaństwa Izrael dziś to my moglibyśmy być ofiarami syjonistycznych zwyrodnialców.

 Imiona zamordowanych dzieci to Mohammad i Othman. Mieli 5 i 7 lat. Zasługują na to, żeby świat o nich pamiętał.

Źródło: https://x.com/OmarIssaFaris1/status/2035755836681683322

 

 

Używamy cookies
Klikając przycisk "OK" wyrażasz zgodę na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystasz tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie danych osobowych pozostawionych w czasie korzystania z serwisu SlonecznyStok.pl.